Walczę ze złem i zwiększam ilość dobra we wszechświecie.

Być mężczyzną to być bucem

Być mężczyzną to być bucem. Buceria do tego stopnia przenika ideę męskości, że trudno nawet poddać męskość krytyce od wewnątrz, nie popadając w bucerię. Wystarczy chwila nieuwagi, aby osunąć się w opowieść o tym, jak to trudno być mężczyzną, a takie opowieści paradoksalnie służą wzmacnianiu patriarchalnej, męskiej bucerii. Mam takie wstydliwe wyznanie do poczynienia: na studiach, na zajęciach z tłumaczeń ustnych, mieliśmy taki system, że każdy przygotowywał jakiś tekścioszek, który kto inny potem przekładał na obce. Nie byłem wtedy jeszcze feministką, ale coś powolutku zaczynało mi świtać, i byłem jak raz wciągnięty w artykuł „Mężczyzna znika z horyzontu” z tego numeru „Czasu Kultury”. No więc go zreferowałem – oczywiste tezy o tym, że mężczyźni wykonują niebezpieczne zawody, giną na wojnach, padają ofiarą przemocy, siedzą w więzieniach i ogólnie mają przesrane bardziej niż kobiety – a prowadzący zajęcia wziął do tłumaczenia koleżankę znaną z feministycznych zapatrywań. Wot takie trobny prztyczek, jakich mnóstwo musi znosić feministka, szczególnie płci żeńskiej. Strasznie mi wstyd teraz, że coś takiego zainicjowałem; na szczęście Anka w ostatecznym rachunku niezbyt się tym przejęła i went on to make a career. Anko, przepraszam Cię!

Teraz jestem już mądrzejszy i wiem, że opowiadający historie z serii „mężczyźni majo gorzej” zatrzymują się o krok przed kluczową refleksją: to właśnie mężczyźni odpowiadają za to, co sprawia, że rzekomo mają gorzej. Męskość jest płcią w kryzysie: klasyczny, XIX-wieczny model męskości, formowany równolegle z nacjonalizmem, został pozbawiony monopolu na to, co fajne. Dla każdego, kto nie jest bucem, jest zupełnie jasne, że kobiety mogą robić wszystko, co mężczyźni rezerwowali dla siebie i na czym budowali swoją władzę i mieć wszystkie powiązane z tym cechy. To, co zostało charakterystyczne dla męskości, mówiąc oględnie jest bardzo kiepsko dopasowane do, ekhem, wyzwań współczesności, a mówiąc wprost – jest czystej wody bucerką. Uważam, że ostatnie cechy, na które mężczyźni (czy też „męskość”) zachowują mniej albo bardziej ścisły monopol, to agresja i jej odwrotność – strach.

Mężczyźni od małego są socjalizowani do bycia bucami, a bycie bucem ma służyć ochronie męskości. Męskość jest stale zagrożona, trzeba ją chronić, przed agresją innych mężczyzn: nie być męskim to znaczy być obiektem kolonizacji czy agresji innych mężczyzn, być czymś takim, jak – o Borze! – kobieta. Aby chronić męskość, trzeba być stale czujnym. Nie byłem nigdy kobietą ani dziewczynką, ale z tego, co dowiedziałem się od różnych mądrych ludzi, ochrona kobiecości również wymaga ciągłej czujności, ale myślę, że jest pewna różnica. Zasady, których dziewczęta i kobiety muszą przestrzegać, aby być dziewczęce czy kobiece, mają z reguły na celu uprzyjemnienie życia wszystkim naokoło: żeby się umyć, posprzątać, nie bić się, nie krzyczeć, siedzieć z nóżkami razem, dogadać się i co tam jeszcze. Chłopcy i mężczyźni trochę odwrotnie: uczą się kontrolowania głównie zewnętrza, narzucania swojego zdania, ciągłej, głośnej obecności, ciągłego udowadniania swojej wyższości. Jeśli przestaną, przestają być męscy, aua, teh drama.

Przedmiotem tego strachu i agresji jest przeważnie męskość własna i cudza. Nie wiem do końca, skąd pomysł, że męskości trzeba ciągle bronić. Gdybym lubił psychoanalizę albo psychoewolucjonizm, tobym wymodził coś w rodzaju: „jądra, stanowiące jądro męskości, są stale narażone, tak więc sama męskość też jest narażona”. Ale że nie jestem, to myślę, że tak się jakoś złożyło: skoro ideał męskości powstawał w ścisłym związku z ideami nacjonalizmu, a państwo narodowe potrzebowało stałego zagrożenia, przed którym mogłoby bronić swojej istoty, to i męskość potrzebuje stałego zagrożenia. Ale nie wiem, tak sobie tylko myślę.

Tak czy inaczej, u podstaw męskości leży myślenie paranoiczne, a strach i agresja prowadzą do mniejszych i większych bucerek: jak w autobusie czy pociągu siedzi męski mężczyzna, to się rozkracza – dokonuje agresji wobec albo kolonizacji otoczenia, bo inaczej byłby niemęski. Jak mężczyzna czegoś nie rozumie (przykład z mojej bucerskiej przeszłości, a teraźniejszości mojego starszego brata: sztuki), to nie może na tym niezrozumieniu poprzestać; niezrozumienie jest oznaką słabości, słabość jest niemęska, męskość jest zagrożona, trzeba ją obronić: obśmiać to, czego się nie rozumie. Jak ktoś stojący w kolejce do kebaba przed mężczyzną nielubiącym ostrego zamówi ostry sos, mężczyzna ma problem: jedzenie ostrego sosu to dowód siły, siła jest męska, trzeba ostre sosy do kebabu poddać fundamentalnej krytyce. Albo samemu też zamówić ostre. Ktoś ma hobby inne niż moje, ale podobne? Szybko, trzeba zdobyć przewagę! Każdy element otoczenia można oznaczyć jako męski albo niemęski, bo też każdy element może zostać wykorzystany w walce o męskość: komputer, samochód, kolor, jedzenie, sposób odchudzania, U name it.

Kiedy na panelu o literaturze w internecie, w którym uczestniczy 5 mężczyzn i 5 kobiet, faceci okrutnie się przekrzykują, nie słuchają, nie dopuszczają kobiet do głosu i pierdolą głupoty, to nawet nie dlatego, żeby uważali, że „blog jest rodzajem pamiętnika” to opinia, którą warto wygłosić. To agresja wynikająca ze strachu.

PS
Dziękuję za pomoc Astragalizo.

Reklamy

54 Komentarze

  1. 100% racji, panie redaktorze.

    Zdazyc przed bucem, sukces ~~~

    25/11/2010 o 20:52

  2. Piękne, Jacku, naści :*

    25/11/2010 o 21:01

  3. @Rozkraczony facet na siedzeniu: nie wiem, czy tak do końca musi to być sygnał, że od razu zajmuję teren, pokazuję, że jest moje. jakoś nie mam tendencji do agresji (nigdy się nie ujawniły, o tak), raczej się odsuwam, niż biję, ale siedzę rozkraczony, kiedy tylko mogę, bo tak jest po prostu WYGODNIEJ. Jaja się nie gniotą. Tyle w temacie psychologicznego podłoża.
    A cała reszta miodzio.

    25/11/2010 o 21:39

  4. Liczyłem na trochę więcej psychologii ewolucynej, walki o pozycję samca alfa i zdobywanie samic na sawannie.

    Oraz na podlinkowanie tego: http://www.ciekawostka.pl/content/view/1759/59/

    25/11/2010 o 22:16

  5. Oraz: jak siadam w autobusie rozwalony, to po prostu dlatego że to jest o wiele wygodniejsze niż kitranie się w pozycji embrionalnej (zbiorkomowe siedzenia są mało przyjazne dla osób >180cm). Chociaż jak się zacząłem zastanawiać to trochę samczenia chyba też w tym jest.

    25/11/2010 o 22:18

  6. Ja zawsze trzymam kolana razem, nie wiem, może macie opuchnięte jaja po anabolikach czy coś?

    25/11/2010 o 22:48

  7. fan-terlika

    jezu, dopiero teraz do mnie dotarło, że te wszystkie kulki asg leżą w tych lasach

    a komcie na tle bloga są przepiękne

    25/11/2010 o 23:38

  8. @Tomash:
    „(zbiorkomowe siedzenia są mało przyjazne dla osób >180cm).”

    Wiem coś o tym, ale zauważ, że złączone i przechylone w bok nogi byłyby już uznane za niemęskie, kobiece. A z mojego doświadczenia wynika, że oba sposoby trzymania długich nóg są tak samo (nie)wygodne.

    „Chociaż jak się zacząłem zastanawiać to trochę samczenia chyba też w tym jest.”

    Jestem przekonany, że jest sporo. Dobrze pamiętam, jeszcze ze szkoły, że wszyscy alfa-samce tak trzymali nogi. Było to dla mnie nieprzyjemne, szczególnie jak musiałem się znaleźć obok takiego typa w ciasnej przestrzeni, np. samochodu.

    26/11/2010 o 09:27

  9. metody_cyryla

    @samczenie nogami

    Próbowaliście kiedyś siedząc koło takiego buca jednak trzymać lekko rozkraczone nogi (dokładnie do granicy swojego siedzenia) nie pozwalając odebrać „swojej” przestrzeni?
    Co następuje – siad, rozwarcie, zderzenie się z oporem, kilka szturchających powtórnych prób rozwarcia i w końcu stałe, coraz silniejsze napieranie.
    W niektórych przypadkach taki napieracz potrafi z minutę próbować zdobyć przestrzeń i dopiero np. lekkie poruszenie nogą, uśmiech, chrząknięcie sprawiają, że poczuje się zagrożony lekko homoerotyczną bliskością. Za każdym razem taka sytuacja powoduje wyraźne poddenerwowanie, nadaktywność, wiercenie się i wkurw w oczach.

    26/11/2010 o 11:20

  10. metody_cyryla

    Also: ile z żaru ttdknowych flejmów bierze się z tego samego, trochę inaczej wysublimowanego mechanizmu (agresja, kolonizacja, itd.)?

    26/11/2010 o 11:36

  11. @Metody
    „ile z żaru ttdknowych flejmów bierze się z tego samego, trochę inaczej wysublimowanego mechanizmu (agresja, kolonizacja, itd.)?”

    No, pewnie wszystko da się do sublimacji takiego mechanizmu sprowadzić, ale przecież nie lubię psychoanalizy.

    26/11/2010 o 12:11

  12. @metody cyryla
    W niektórych przypadkach taki napieracz potrafi z minutę próbować zdobyć przestrzeń i dopiero np. lekkie poruszenie nogą, uśmiech, chrząknięcie sprawiają, że poczuje się zagrożony lekko homoerotyczną bliskością. Za każdym razem taka sytuacja powoduje wyraźne poddenerwowanie, nadaktywność, wiercenie się i wkurw w oczach.

    Obrona przez wzbudzenie heteropaniki.

    26/11/2010 o 12:44

  13. GrzegorzZgon

    Agresja mimo, że bucerska, to jednak jest bardzo skuteczna, więc nie widzę powodu dla którego miałbym z niej rezygnować, zwłaszcza mając odpowiednie warunki fizyczne (dużo masy mięśniowej).
    Poza tym niektórzy rozkraczają nogi siedząc, bo mają obfite genitalia.

    26/11/2010 o 13:56

  14. @metody cyryla
    Świetny patent, dzięki!

    Oraz jeszcze ad rozkraczanie nóg przy siedzeniu: jasne że tego nie robię jeśli siedzę obok kogoś, to jest/byłoby bucowate naruszanie jego przestrzeni do siedzenia. Generalnie siedzenie obok jest upierdliwe (sam jestem dość szeroki i nie wiedzieć czemu uwielbiają koło mnie siadać grubasy i inni kolonizatorzy), dlatego jeśli już mam siedzieć w zbiorkomie to szukam „jedynek”.

    26/11/2010 o 16:58

  15. O, witam, i dodaję do RSS. CześćJacki też będą tu publikowane?

    26/11/2010 o 23:20

  16. @Obrona przez wzbudzenie heteropaniki.

    Na Partię WiP na Blipie zadziałała.

    26/11/2010 o 23:25

  17. @Ekolog

    Chyba pozostaną tam, gdzie były.

    26/11/2010 o 23:29

  18. @CześćJacki też będą tu publikowane?

    E nie no, nawet myślałem, czy tego bloga by nie robić pod innym nikiem, ale już się przyzwyczaiłem.

    26/11/2010 o 23:44

  19. Sorry, ale do mnie ten tekst nie przemawia. Naprawdę tak wygląda świat wokół was? Dla mnie to brzmi, jak opowieści o jakiś dawnych, dawno zapomnianych czasach – gdzieś z początku lat 80-tych.

    Nie, żebym miał coś przeciw feminizmowi, ale uważam, że fokus jest dziś zupełnie gdzie indziej. Mężczyznę broniącego męskości w definicji ceśćjacka można przecież dziś jedynie zobaczyć jako pośmiewisko w komediach dla biurowej klasy średniej. Rozkraczone nogi w zbiorkomie? Przecież to się widzi tylko u siedemnastolatków i to męskich i żeńskich w propozycjach 51:49. To jest teks o walce z chochołami niszowego korwinizmu, czy co?

    27/11/2010 o 13:06

  20. @login
    „jedynie”

    ?? No nie, np. akcja z panelem o literaturze w internetach jest sprzed dwóch miesięcy, średnia wieku jakieś 30 lat.

    „zobaczyć jako pośmiewisko”

    A to fakt, „prawdziwy mężczyzna” bywa buttowany dżołkami, a „prawdziwa kobieta” nie, ale to chyba wynika z „kiepskiego dopasowania do, ekhem, wyzwań współczesności”.

    27/11/2010 o 13:11

  21. hellk

    Nie tylko w komediach, niestety. Dlaczego macho miałby się krępować – bo mamy takie społeczeństwo że wszyscy go zbojkotują po przegięciu bucery?

    27/11/2010 o 18:53

  22. Zdecydowanie najsłabsza notka na tym blogu. Argumenty żałosne, nie warte tak naprawdę komentowania. Zostawiłbym tą cieniznę w spokoju, gdyby nie pewne wydarzenie sprzed kilku miesięcy. Szczęśliwie, dzięki serwisowi wykop.pl, poznałem poglądy amerykańskiego profesora Roberta Jensena. Człowiek ten, nie boi się szalejącej w USA poprawności politycznej i z podniesionym czołem mówi, co naprawdę sądzi o coraz bardziej opresyjnym feminizmie.

    Oglądnij sobie ten teledysk na youtube: http://www.youtube.com/watch?v=qvZee1gh3N4 Już słyszę te żałosne popiskiwania, kiedy siłą swoich argumentów, prof. Jensen złoi ci dupsko. Taką samą radę mam też dla innych mangin wypowiadających się pod tą notką, też sobie to oglądnijcie ten filmik.

    28/11/2010 o 07:55

  23. @marcin.g

    Wstrzymaj się z dosrywkami do czasu ukończenia kursu „Jak nie robić żeny”.

    28/11/2010 o 09:56

  24. janna

    „amerykańskiego profesora” „nie boi się” „szalejącej … poprawności politycznej” „z podniesionym czołem mówi” „opresyjny feminizm” „siłą swoich argumentów … złoi ci dupsko” „też sobie to oglądnijcie ten filmik”

    Ładne, brakuje tylko spacji przed przecinkami.

    28/11/2010 o 12:26

  25. janna

    @marcin.g

    „amerykańskiego profesora” „nie boi się” „szalejącej … poprawności politycznej” „z podniesionym czołem mówi” „opresyjny feminizm” „siłą swoich argumentów … złoi ci dupsko” „też sobie to oglądnijcie ten filmik”

    Ładne, brakuje tylko spacji przed przecinkami.

    28/11/2010 o 12:26

  26. janna

    (ojć, sorrki za ten podwójny post)

    28/11/2010 o 12:28

  27. radekjak

    Zara, zara. Zdaje mnie się, że to co piszesz, to jest wewnętrznie sprzeczne – najpierw, że teksty typu „Krzywda męska” to przejaw bucerii, a po chwil, że mężczyźni od małego są socjalizowani do bycia bucami. Są socjalizowani – strona bierna. Są socjalizowani to w tym kontekście brzmi jak: są ofiarami socjalizacji. Jak ktoś jest ofiarą, to dzieje mu się krzywda. Czyli na starcie Twojej notki nie ma krzywdy, a po chwili jest krzywda – wewnętrzna sprzeczność. cnd.

    28/11/2010 o 12:33

  28. zubil

    Przez linka w tekście trafiłem na to:
    http://lew-rycerskosci.wprost.pl/

    28/11/2010 o 15:30

  29. @radekjak

    Och, a nazistów socjalizowano do bycia nazistami, więc byli ofiarami nazizmu.

    28/11/2010 o 15:56

  30. radekjak

    @czescjacek

    A nie byli? Całą kwestię indoktrynacji da się załatwić jednym zgrabnym onelinerem? Oraz, zauważ, że rozliczani są ze spełniania kulturowych standardów przez obie płcie, więc: „Jeśli przestaną, przestają być męscy, aua, teh drama” może być naprawdę teh dramą.

    28/11/2010 o 18:51

  31. @A nie byli

    Tak samo jak Żydzi!

    28/11/2010 o 20:29

  32. czereśnia

    Tak myślę, że „samczość” nie jest chyba (?) tak agresywną kategorią jak „męskość”. A „zagrożona samczość” brzmi jak bzdura, czyli w sumie tak, jak powinna.

    29/11/2010 o 09:47

  33. @”Tak samo jak Żydzi!”

    Achtung! Achtung! Godwin na horyzoncie!

    29/11/2010 o 11:40

  34. ladygaga

    „Nie byłem wtedy jeszcze feministką, ale coś powolutku zaczynało mi świtać”

    No tak, zawsze najgorliwsi są konwertyci.To wiele wyjaśnia.

    „Zasady, których dziewczęta i kobiety muszą przestrzegać, aby być dziewczęce czy kobiece, mają z reguły na celu uprzyjemnienie życia wszystkim naokoło: żeby się umyć, posprzątać, nie bić się, nie krzyczeć, siedzieć z nóżkami razem, dogadać się i co tam jeszcze”

    Albo powiedzieć coś ciekawego i pozabawiać buców na czyimś blogu. :)

    „Kiedy na panelu o literaturze w internecie, w którym uczestniczy 5 mężczyzn i 5 kobiet, faceci okrutnie się przekrzykują, nie słuchają, nie dopuszczają kobiet do głosu i pierdolą głupoty, to nawet nie dlatego, żeby uważali, że „blog jest rodzajem pamiętnika” to opinia, którą warto wygłosić. To agresja wynikająca ze strachu.”

    Jeśli kobieta nie ma dość twardego tyłka, żeby się przebić przez ich pierdolenie, to jest to jej problem. Może poszukać w końcu innego forum albo założyć swoje. A może lubi przebywać z bucami? Pozwólmy jej.
    Sądzę, że u mężczyzn ta potrzeba dominacji nie wynika ze strachu, tylko z możliwości. Mogę, to dominuję. Kto by nie dominował, jakby mógł. To zgodne z naturą.

    08/12/2010 o 17:03

  35. @lady
    „Jeśli kobieta nie ma dość twardego tyłka, żeby się przebić przez ich pierdolenie, to jest to jej problem”

    Wiesz, wydaje mi się, że zabawną odpowiedzią byłoby z mojej strony wykasowanie twojego komcia. Byłoby to zgodne z naturą, ale właściwie to szczerze pogardzam zgodnością z naturą, więc tego jednak nie zrobię.

    „Może poszukać w końcu innego forum albo założyć swoje”

    Ale skąd wiesz, że tamtego panelu nie zorganizowała kobieta? Poza tym leć sprawdź, czy ci się ziemniaczki nie przypaliły.

    08/12/2010 o 17:42

  36. ladygaga

    @sir,
    „Wiesz, wydaje mi się, że zabawną odpowiedzią byłoby z mojej strony wykasowanie twojego komcia.”

    Ty tu jesteś u siebie, to nie jest panel o literaturze. Możesz kasować co chcesz i to nie podlega żadnej dyskusji.

    Gdybym napisała tamto z założeniem, że właśnie przebijam się tu przez czyjeś pierdolenie, bo mam taki super-twardy tyłek świadczyłoby to o tym, że jestem idiotką i należałoby ten komć jednak skasować.

    Jeśli tak to wyglądało, to w każdym razie tym nie było.

    „Ale skąd wiesz, że tamtego panelu nie zorganizowała kobieta?”

    Przyznam, że nie mieści mi się to w głowie, żeby na własnym albo na publicznym forum bać się odezwać czy dać się zakrzyczeć. Ej, no nie ze względu na płeć!

    09/12/2010 o 00:52

  37. @lady
    „właśnie przebijam się tu przez czyjeś pierdolenie”

    Ejże ejże, nie idzie o przebijanie się przez pierdolenie, tylko o twoje założenie, że każdy zawsze dominuje, jeśli tylko może. No więc nie każdy, tylko buce.

    „Ej, no nie ze względu na płeć!”

    Dam ci pińć zeta na nowe oczy. Naprawdę nie widzisz takiej prawidłowości, że im bardziej męscy dyskutanci, tym bardziej się przekrzykują?

    I jeszcze:

    „Sądzę, że u mężczyzn ta potrzeba dominacji nie wynika ze strachu, tylko z możliwości”

    No właśnie to cały system, który wspierasz: przyzwolenie na męską bucozę, wmawianie facetom że powinni itede oraz, CO JEST TEMATEM NOTKI, przekonanie facetów, że niedominowanie w każdej absurdalnej sprawie, jak ostrość sosu do kebaba, to wstyd i niemęskość.
    Trudno zresztą – na Boga! – tak naprawdę mówić o jakiejś dominacji na tym panelu, po prostu penisiarscy kretyni na siebie kompromitująco wrzeszczeli.

    09/12/2010 o 08:54

  38. ladygaga

    „idzie o twoje założenie, że każdy zawsze dominuje, jeśli tylko może. No więc nie każdy, tylko buce.”

    Oj no. Generalizowanie to moja ulubiona figura stylistyczna.
    Naturalnie dotyczy to myślenia buca, tu jesteśmy zgodni.

    „Naprawdę nie widzisz takiej prawidłowości, że im bardziej męscy dyskutanci, tym bardziej się przekrzykują?”

    I tak, i nie.
    Kiedy sama w necie bywam bucem, to przyjmuję postawę charakterystyczną dla facetów. Jestem facetem-bucem, mimo swojej płci.

    Normalnie wobec mężczyzn-buców jestem mniej tolerancyjna niż wobec bucowatych kobiet i tych drugich rzadziej unikam. Praktycznie nie spotykam się z sytuacjami, że mężczyźni zakrzykują wokół mnie dziewczyny.
    Takie coś widuję tylko w tv w debatach politycznych.
    Zakrzykujące wszystkich dziewczyny spotykam dość często.

    „No właśnie to cały system, który wspierasz: przyzwolenie na męską bucozę, wmawianie facetom że powinni itede”

    Nikomu nie wmawiam, że powinien być bucem! Stwierdzam FAKT, że korzystanie z możliwości bucowania może być kuszące, łatwe, przyjemne i zabawne dla potencjalnego buca, zwłaszcza, jak ma pod ręką bucujących kolegów/koleżanki.

    Stawianie dziewczyn z tamtego forum w pozycji bezradnych ofiar (bo kobiety), jeszcze bardziej utrwala takie zachowania „penisiarkich kretynów”.

    09/12/2010 o 10:30

  39. @lady
    „w pozycji bezradnych ofiar”

    Ale to jest twoja bucerska perspektywa, że były bezradnymi ofiarami. Z perspektywy normalnego człowieka zaliczyły wina, to jak z flejmem, wygrywa się, jak się nie weźmie udziału.

    „Zakrzykujące wszystkich dziewczyny spotykam dość często.”

    Przypuszczam że wątpię.

    „Kiedy sama w necie bywam bucem, to przyjmuję postawę charakterystyczną dla facetów.”

    To jakiś rodzaj pierdolniętego prawicowego feminizmu?

    09/12/2010 o 10:42

  40. ladygaga

    @sir,
    „Z perspektywy normalnego człowieka zaliczyły wina, to jak z flejmem, wygrywa się, jak się nie weźmie udziału.”

    No i dlatego nie rozumiem, po co one siedziały na tym forum w tym składzie. Oni zaliczali flejmy, a one się nudziły. Zaliczały wina za winem, zamiast pójść na spacer. Z mojej bucerskiej perspektywy traciły czas.

    „Przypuszczam że wątpię.”

    Naprawdę. Bo nie toleruję wokół siebie męskich buców.Po prostu mnie bardziej drażnią.

    „To jakiś rodzaj pierdolniętego prawicowego feminizmu?”

    Raczej forma obrony przez atak. Zanim ktoś cię nazwie w necie pierdolniętą, prawicową feministką, możesz walnąć pierwsza i nazwać go pieprzonym gejem. Nie zakładasz wtedy, że ten ktoś wie, że to głupie. Bo buc nie zrozumie „nie mów tak do mnie, bo mi przykro”. Buc rozumie tylko język agresji.

    09/12/2010 o 11:19

  41. PiJacek

    Mądry tekst, smacznie napisany. Dla mnie Ameryki nie odkrywa. Ale podoba mi się na tyle, że chyba podlinkuję na fb. Ku pokrzepieniu „niemęskości” tych, co po cichu myślą podobnie i radości własnej, jeśli uda mi się wkurzyć paru buców i półbuców.

    Oglądałem cześćjacki po tym jak znajoma pokazała, teraz i przeczytam od czasu do czasu.

    Przy okazji: przypadkowo Bóg Ci się wydłużył w trzecim akapicie. Chyba, że to celowo – to pardon.

    23/01/2011 o 04:52

  42. Gammon No.82

    @PiJacek
    Jacek M.?

    23/01/2011 o 12:18

  43. PiJacek

    Nie, Jacek P. zamieszkały w Łodzi.

    26/01/2011 o 03:27

  44. Pingback: Wstyd, parking i biedabohaterstwo dnia codziennego. « Jeżyk w kosmosie

  45. softman

    trzeba ostre sosy do kebabu poddać fundamentalnej krytyce. Albo samemu też zamówić ostre. przepraszam bardzo. czy ktoś tu ma jakiś problem psychologiczny? i próbuje go tu sublimować w teorię? ludzie, puknijcie się w te swoje dyńki zanim zaczniecie rozszerzać granice pojęcia ‚bucerki’. Niedługo zapuszczenie brody też będzie ‚bucerką’. I żaden chuej nie będzie wiedział, czym taka ‚bucerka’ różni się od ‚bucerki’ w postaci policzków ogolonych na gładko. życzę trochę pokory wobec własnej nieudolności… i głupoty.

    31/05/2011 o 22:04

  46. Mężczyzna

    Pod publiczkę tekst. Najpierw proponuję poczytać lekturę związaną z obiema płciami, a nie skupiać się na naginaniu obserwacji do własnej tezy. Warto sięgnąć po książki o męskości, a nie powielać stereotypy wykrzykiwane przez feministki.

    I ten komentarz nie jest zaproszeniem do dyskusji, tylko nieśmiałą próbą zwrócenia uwagi, że bycie męską feministką (poza tym, że modne) tak samo jak męskim szowinistą (zdecydowanie passe) na dłuższą metę do niczego sensownego nie prowadzi.

    31/05/2011 o 22:15

  47. @czesjacek

    to filmik, pewnie Ci znany na teamt siadania „po męsku”.
    Tu link do tekstu Anny Zawadzkiej na ten temat:
    http://lewica.pl/blog/zawadzka/23273/
    @ladygaga
    Jak zauważysz, że bycie uprzywilejowaną (klasową) dziewczynka wychowaną do wyrażania swojego zdania etc. to nie jest powszechna socjalizacja kobiet daj znać. Na razie jesteś mutacją bucery opisanej przez CześćJacka, jest Ci po drodze z Magdaleną Środą i Henryką Bochniarz, liberalny feminizm dla uprzywilejowanych kobiet to tak naprawdę strategia patriarchalna. z Twoimi poglądami na temat Guantanamo, Iranu i USA tworzy to ładny kapitalistyczno-liberalny mempleks.
    p.s. nie lubię memetyki i nie szanuje jej naukowo, ale jest dobrym źródłem poręcznych metafor do dyskusji w internecie.

    01/06/2011 o 12:20

  48. @Buc
    „Warto sięgnąć po książki o męskości”

    Jakież to książki konkretnie? Skoro zalinkowana w tekście się nie liczy, to co, Jeremy Clarkson?

    03/06/2011 o 09:00

  49. @fronesis
    Męskie seminarium na temat, jak powinien wyglądać idealny feminizm, odbyło się ostatnio na blipie, pod tagiem #męskamuzyka,zapraszam.

    03/06/2011 o 09:55

  50. @ladygaga
    „Męskie seminarium na temat, jak powinien wyglądać idealny feminizm, odbyło się ostatnio na blipie, pod tagiem #męskamuzyka,zapraszam.”
    Czyli rozumiem, że walka z patriarchatem nie jest także sprawą mężczyzn? Przecież na przykład w kwestii gwałtów kluczowe jest aby to mężczyźni uświadomili sobie skalę zjawiska. I problemem jest zaprzestanie traktowania gwałtu jako kwestii „kobiet” realizowanej w stylu „obroń się”, „nie chodź po parkach” ale przesunięcie centrum uwagi na mężczyzn i to aby oni przepracowali krytykę patriarchatu z pozycji feministycznych i promowali hasło „nie gwałć”. W ty sensie feminizm to wspólna walka kobiet i mężczyzn z patriarchatem.

    05/04/2012 o 15:10

  51. Te „analizy” sposobu siadania są niepoważne. Robi się z tego pogadanka, że mężczyźni „zawłaszczają przestrzeń”. Można to odwrócić i powiedzieć, że to dziewczynki nie siedzą „normalnie”, czyli jak im wygodnie, bo były socjalizowane tak, żeby złączały nogi, trzymały ręce na kolanach, etc. i wyglądały na dobrze ułożone dziewczęta.

    20/05/2012 o 19:10

  52. ramone.alcin

    W ogole utozsamianie „meskosc = agresywnosc” jest bez sensu. W srodowiskach korporacyjnych roi sie od bardzo agresywnych kobiet. Musza byc, inaczej faceci ich wygryza.

    21/05/2012 o 12:43

  53. Co proszę

    21/05/2012 o 23:06

  54. ramone.alcin

    Zwyczajnie. Faceci sa na luzie bo sa w „old boys club”. Kobiety chodza spiete i nabuzowane, bo ich kariera ciagle stoi pod znakiem zapytania.

    22/05/2012 o 13:10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s