Walczę ze złem i zwiększam ilość dobra we wszechświecie.

Władając językiem

Ciocia Luca napisała noteczkę „Czy zdałbyś do piątej klasy podstawówki”, która bardzo mnie rozczuliła. Rozumiem jej uczucia: staram się też bronić języka polskiego przed ludźmi, którzy go nienawidzą, ale zupełnie inaczej widzę tę obronę. Niezgodne z normą użycia imiesłowu przysłówkowego współczesnego zostały tak dokumentnie obśmiane, że aż trochę wstyd się z nich śmiać, bo ile razy można powtarzać żart o młodej lekarce? To strasznie łatwy cel i sprawa strasznie oczywista dla każdego z jakimś obyciem językowym.Ale Luca żali się, że nie jest w stanie wyjaśnić potworności takich konstrukcji osobom, które nie wiedzą, czym jest podmiot. Czyli sprawa nie jest w ogóle oczywista dla kogoś, kto tego obycia językowego nie ma.

Nie widziałem, żeby przeskok podmiotu między pierwszą a drugą częścią zdania powodował trudność w zrozumieniu (nie wiem, możliwe, że tak bywa – ale wtedy do wyjaśnienia, w czym problem, nie potrzeba pojęcia podmiotu), nie jest to też jakoś szczególnie brzydkie samo z siebie. Myślę, że w konstrukcji tego błędu chodzi tylko i wyłącznie o władzę: że oto jako wykształceni humaniści władamy językiem! Mocą naszego napiętnowania możemy sprawić, że jakieś słowa będą złe, możemy potępiać ludzi, którzy tych złych słów używają albo się z nich śmiać. To oczywiście biurowoklasośrednizm – my, tłumaczki, redaktorki i copywriterki, jesteśmy tylko infotariatem i nigdy nie mieliśmy władzy nad czymkolwiek. Próby purystycznej obrony arbitralnych zasad gramatycznych są porażkowe i nie służą niczemu oprócz naszego samozadowolenia. A kiedy prawdziwi władcy naszego języka – nasi account managerowie, language leadzi i marketing specialiści – postanowią wprowadzić dowolne poprawki w Style Guidach, nie pomoże nam znajomość części mowy ani klasycznych programów kabaretowych – potulnie wykonamy rozkaz.

Advertisements

80 komentarzy

  1. BORZE, tam w komciach ludzie myślą, że język to jest coś prawdziwego!

    20/12/2010 o 05:28

  2. karmakomcia

    @nie jest to też jakoś szczególnie brzydkie samo z siebie
    Jest bardzo brzydkie.

    20/12/2010 o 09:41

  3. @Jest bardzo brzydkie.

    E tam, niby jak. „Będąc młodą lekarką” nie jest brzydkie, „przyszedł do mnie pacjent” nie jest brzydkie, jak niby połączenie jednego z drugim ma być brzydkie.

    20/12/2010 o 09:53

  4. ladygaga

    „chodzi tylko i wyłącznie o władzę: że oto jako wykształceni humaniści władamy językiem! Mocą naszego napiętnowania możemy sprawić, że jakieś słowa będą złe, możemy potępiać ludzi, którzy tych złych słów używają albo się z nich śmiać.”

    A to akurat ciekawa perspektywa. Nigdy nie patrzyłam na siebie jako na opresyjnego humanistę, chociaż naturalnie jestem opresyjną purystką.
    Biorąc pod uwagę fakt, że argumentem obronnym niehumanistów jest przeważnie „a po co mi język polski, jakieś książki, zarabiam jako informatyk”, nie sądzę, żeby napiętnowani odczuwali wyśmiewanie jakoś szczególnie boleśnie.
    A zresztą ja przecież popieram przemoc w słusznej sprawie.

    20/12/2010 o 11:17

  5. @Nigdy nie patrzyłam na siebie jako na opresyjnego humanistę, chociaż naturalnie jestem opresyjną purystką.

    Och, to ci ciekawostka, czego jeszcze się o sobie dowiesz. I to z internetsów.

    @nie sądzę, żeby napiętnowani odczuwali wyśmiewanie jakoś szczególnie boleśnie.

    Facepalm, stopą.

    @czescjacek
    Fajnych masz komcionautów.

    20/12/2010 o 11:21

  6. ladygaga

    „Och, to ci ciekawostka, czego jeszcze się o sobie dowiesz.”

    Że ty się już wiele do końca życia nie dowiesz, to nie wątpię.

    20/12/2010 o 11:30

  7. @Eli
    „Fajnych masz komcionautów”

    Nie wiem, banować już, nie banować? Powiedz mi, co robić, dysponuj mną.

    20/12/2010 o 11:36

  8. @Że ty się już wiele do końca życia nie dowiesz, to nie wątpię.

    Co oczywiście jest błędem. Brak zwątpienia to przekonanie. Gdybym mógł coś zasugerować – w związku z tym, że wątpienie stwarza lepsze warunki poznawcze – to raczej zwątpienie w to, że się jeszcze czegoś nauczę.

    I oczywiście, bardzo mi z tego powodu przykro, bo to zdanie dużo mówi o Tobie.

    @czescjacek
    Zostaw. W końcu są jakieś powody dla których wo trzymał leniucha.

    20/12/2010 o 11:40

  9. @eli
    „Zostaw. W końcu są jakieś powody dla których wo trzymał leniucha.”

    No ok, to zostawię jeszcze, ale mam wrażenie, że Leniuch jakoś śmieszniejszy był, a ta tutaj strasznie nudzi.

    20/12/2010 o 11:45

  10. @a ta tutaj strasznie nudzi

    A skąd to w’ogle przypełzło? Znaczy wiem, że z blipa, ale to jakiś szerszy kontekst jest, czy jak?

    20/12/2010 o 11:49

  11. @eli
    No stukała się z TTDKN-em jakiś czas temu, to i przylazła. Jest to również autorka bloga wtramwaju, tego, na którym rozważa się metody walki z gangami niepełnosprawnych napadających na tramwaje.

    @lady
    „chociaż naturalnie jestem opresyjną purystką”

    No ale wiesz, ten taki puryzm gramatyczno-słownikowy jest strasznie po chuju, bo np. tolerujesz tego typa od Kominka, który wysmażył 5 tys. znaków o tym, żeby nie prowadzić bezsensownych dysput.

    „nie sądzę, żeby napiętnowani odczuwali wyśmiewanie jakoś szczególnie boleśnie”

    Przeż o tym jest nociunia.

    20/12/2010 o 11:54

  12. ladygaga

    eli,
    Kartezjusz trochę racji miał, ale i tak umarł. Wolałam Cię we wcześniejszym komentarzu: mniej nadętej teorii, więcej człowieka z klasą.

    czescjacek,
    Ciebie też toleruję, bo ja jestem w ogóle tolerancyjna. Na rzeczowe argumenty melle odpowiedziałeś tak sobie, no jak to troll.

    20/12/2010 o 12:12

  13. @lady
    „nie sądzę, żeby napiętnowani odczuwali wyśmiewanie jakoś szczególnie boleśnie”

    Ach, jeszcze. Otóż jeśli „wyśmiewani” to akurat informatycy, to jasne, że mogą se zlać i robią to. Ale tuż obok czai się realna krzywda ludzka, pamiętam z podstawówki walkę z i tak już zanikającym dialektem świętokrzyskim, rozumiesz: dzieciom nie pozwalano mówić we własnym języku, jak za zaborów. Oraz: to zubaża język, oraz: przez taki puryzm nie mamy np. aktorów posługujących się realistycznym dialektem czy nawet, na Boga, gwarą.

    20/12/2010 o 12:16

  14. @lady
    „Na rzeczowe argumenty melle odpowiedziałeś”

    Rzeczowe? Przecież w ogóle nie odniosła się do tego, co pisałem, tylko do swoich wyobrażeń. Also, nie róbmy tu butthurtowego wypłakiwania żali za inny blog i inną notkę.

    20/12/2010 o 12:18

  15. ladygaga

    @czescjacek,
    „pamiętam z podstawówki walkę z i tak już zanikającym dialektem świętokrzyskim.”

    Ja pamiętam z dzieciństwa wizytę w Świętokrzyskiem. Nie rozumiałam połowy tego, co mówią miejscowi, więc jakby ich nikt w podstawówce nie nauczył mówić zgodnie ze standardami, to ze szkoły wyszliby niepełnosprawni. Gdzie tu krzywda? Nikt im nie broni robić sobie filmów w gwarze, pod warunkiem, że znajdą widownię, która będzie chciała to oglądać i to zrozumie.

    20/12/2010 o 12:28

  16. Thx za link. Wbrew moim obawom dyskusja nie powtórzyła się u Ciebie, całe szczęście.

    Ja tylko chciałabym zauważyć, że nie tyle ubolewam w owej notce nad nieprawidłowym użyciem imiesłowu (choć to trochę jak z wyrazami obcymi: nie znasz ich znaczenia-nie używaj), ile nad tym, że większość z nas nie pamięta tego, o czym uczą w podstawówce.

    20/12/2010 o 12:28

  17. ladygaga

    @Also, nie róbmy tu butthurtowego wypłakiwania żali za inny blog i inną notkę.

    To nie ja wynoszę flejmy poza flejma, to nudne. Ale pytałeś, to odpisałam. Ja się nie żalę, moje ego nie cierpi w internetowych zderzeniach z kimkolwiek, powinieneś to wiedzieć.

    20/12/2010 o 12:31

  18. @luca
    „większość z nas nie pamięta tego, o czym uczą w podstawówce”

    Ja też nie pamiętam. Ba, chwilę się muszę zastanowić żeby odróżnić spółgłoskę od samogłoski. Ale nie widzę, żeby to mnie czyniło upośledzonym językowo.

    20/12/2010 o 12:31

  19. A ja bym tak w ogóle, panie redaktorze, przywrócił do uzusu czas zaprzeszły (aoryst już raczej nie).

    @ladygaga
    Ja pamiętam z dzieciństwa wizytę w Świętokrzyskiem. Nie rozumiałam połowy tego, co mówią miejscowi, więc jakby ich nikt w podstawówce nie nauczył mówić zgodnie ze standardami, to ze szkoły wyszliby niepełnosprawni. Gdzie tu krzywda? Nikt im nie broni robić sobie filmów w gwarze, pod warunkiem, że znajdą widownię, która będzie chciała to oglądać i to zrozumie.

    Nie idź tą drogą, bo niebezpieczna jest.

    20/12/2010 o 12:34

  20. @Eli: widzę, że nie czyni. Ale czego Jaś nie wyssał z mlekiem matki albo wczesną przyjaźnią z książkami (a nie każdy wyssał), tego Jaś powinien się nauczyć w szkole.

    20/12/2010 o 12:37

  21. @Lady
    „Ja pamiętam z dzieciństwa wizytę w Świętokrzyskiem. Nie rozumiałam połowy tego, co mówią miejscowi, więc jakby ich nikt w podstawówce nie nauczył mówić zgodnie ze standardami, to ze szkoły wyszliby niepełnosprawni”.

    Polecam jeszcze wizytę w Szwajcarii, tam ponad 1/3 obywateli jest wg twojej definicji niepełnosprawna.

    „Gdzie tu krzywda”

    Przecież już napisałem wprost: zabrania im się mówić we własnym języku.
    Ćwiczenie ułatwiające zrozumienie: gdzie była krzywda strajkujących dzieci we Wrześni (poza tym, że jakieś buce wykorzystały je do nacjonalistycznych rozgrywek)? Gdyby zostały Niemcami, byłoby im dużo łatwiej w Prusach.

    @Luca
    „ile nad tym, że większość z nas nie pamięta tego, o czym uczą w podstawówce”

    Czepiłem się wybiórczo!

    @Nachasz
    „przywrócił do uzusu czas zaprzeszły ”

    Ależ waćpanie!

    20/12/2010 o 12:40

  22. ladygaga

    @czescjacek
    „Ćwiczenie ułatwiające zrozumienie: gdzie była krzywda strajkujących dzieci we Wrześni (poza tym, że jakieś buce wykorzystały je do nacjonalistycznych rozgrywek)? Gdyby zostały Niemcami, byłoby im dużo łatwiej w Prusach.

    Dzieci we Wrześni były bite. Podejrzewam, że Twoje wspomnienia kar cielesnych nie obejmują.

    20/12/2010 o 12:44

  23. @Luca
    „tego Jaś powinien się nauczyć w szkole”

    A to nie jest trochę tak, że przez to jak szkoła uczy języka (całe to pierdololo, że język rzecz święta, nic w nim nie można zmieniać) – ludzie czują się źle w języku, zwłaszcza pisanym? I kończy się to tak, że – tu dowody anegdotyczne – nawet jeśli mieli dobre oceny i znali zasady pisowni, to je olewają w późniejszym życiu, bo czują się z nimi ciasno?

    20/12/2010 o 12:49

  24. @lady
    „Dzieci we Wrześni były bite. Podejrzewam, że Twoje wspomnienia kar cielesnych nie obejmują”.

    Że były bite, to żadna sensacja, bo wtedy we wszystkich szkołach bito.

    Masz, obejrzyj sobie: http://www.youtube.com/watch?v=XaVMY1bDnMM

    Bo widzisz, zamiast bać się różnorodności można ją celebrować, cieszyć się nią. No ale Bolandczycy tacy jak ty mają urawniłowkę w swych czarnych, zgniłych serdcach.

    20/12/2010 o 12:52

  25. @ladygaga
    „Dzieci we Wrześni były bite. Podejrzewam, że Twoje wspomnienia kar cielesnych nie obejmują.”

    Nie wiem jak w świętokrzyskim, ale na Śląsku, w latach pięćdziesiątych – tak.

    20/12/2010 o 12:53

  26. @czescjacek
    Ćwiczenie ułatwiające zrozumienie: gdzie była krzywda strajkujących dzieci we Wrześni (poza tym, że jakieś buce wykorzystały je do nacjonalistycznych rozgrywek)? Gdyby zostały Niemcami, byłoby im dużo łatwiej w Prusach.

    Och, nie narażajmyz się na Godwina. Są inne przykłady. Cała wspaniałość Akademii Francuskiej opiera się na eradykacji wszystkiego, co nie jest dialektem paryskim.

    20/12/2010 o 12:53

  27. @Eli
    „Nie wiem jak w świętokrzyskim, ale na Śląsku, w latach pięćdziesiątych – tak.”

    W Świętokrzyskiem w drugiej połowie fiftisów też. Tatko mówią, że ksiądz najbardziej bił (i że w ogóle miał najmocniejszą pozycję w szkole).

    20/12/2010 o 12:59

  28. ladygaga

    @czescjacek,
    „zamiast bać się różnorodności można ją celebrować, cieszyć się nią.”

    Jasne. Fajnie, że są dialekty. Sama wychodzę „na pole”, a nie „na dwór”.
    Ale jeśli ktoś napisze, że będąc młodą lekarką, przyszedł do niego pacjent, to można mu spróbować wytłumaczyć, że popełnia błąd gramatyczny. Bez wyśmiewania. Jeśli poczuje się prześladowany, to niech idzie do psychoterapeuty.

    @eli,
    „Nie wiem jak w świętokrzyskim, ale na Śląsku, w latach pięćdziesiątych – tak.”

    W latach 50! Jak słusznie zauważył czescjacek, kiedyś to wszystkich bito w szkole, bo takie były metody wychowawcze.

    20/12/2010 o 13:13

  29. A mówią, że Polacy są narodem przeuczonym. Zdecydowanie nie w dziedzinie własnego języka.

    20/12/2010 o 13:17

  30. A tak swoją drogą, to niepodoba mi się traktowanie „nie” wyłącznie jako partykuły.

    20/12/2010 o 13:24

  31. @Eli: nie znam nikogo, kto by specjalnie mówił niegramatycznie, bo odczuwa zasady gramatyczne (czy inne językowe) jako zamach na swoją suwerenność. A gdybym kogoś takiego znała, to podejrzewałabym go jakieś manie i zaproponowała wizytę u specjalisty.

    Co innego oczywiście zabawa językiem; no ale żeby się nim bawić, trzeba najpierw go dobrze znać.

    20/12/2010 o 13:33

  32. @Luca
    „bo odczuwa zasady gramatyczne (czy inne językowe) jako zamach na swoją suwerenność”

    Przecież ja.

    „Co innego oczywiście zabawa językiem; no ale żeby się nim bawić, trzeba najpierw go dobrze znać.”

    Bzdura. Obejrzyj sobie ten filmik o niemieckich dialektach, myślisz, że ile osób bawiących się dialektami ma filologiczne wykształcenie.

    Przecież idzie o to, że się uczymy w szkołach, że język to serious business, to potem się do niego na głupich klęczkach podchodzi.

    20/12/2010 o 13:37

  33. @czescjacek: Ty znasz język polski bardzo dobrze. Deklarujesz, że te wszystkie zasady są głupie, ale pomijając okazjonalne dowcipy albo trollowanie, posługujesz się poprawną, często literacka polszczyzną.

    20/12/2010 o 13:43

  34. ladygaga

    @czescjacek,
    „uczymy w szkołach, że język to serious business, to potem się do niego na głupich klęczkach podchodzi.”

    Gdzieś w Twoim wywodzie tkwi błąd. Sam opanowałeś język do perfekcji i dowodzisz, że inni nie powinni mieć tej szansy. Ty oczywiście ich nie wyśmiejesz, jesteś wyrozumiały, ale będziesz górą. Z mojej bucowatej perspektywy to nie fair.

    20/12/2010 o 13:47

  35. @Luca
    „Ty znasz język polski bardzo dobrze”

    Ej, bo u mnie w dyplomiku pisze „filologia”.

    „Deklarujesz, że te wszystkie zasady są głupie”

    Nienienie, zupełnie nie to. Głupie jest opracowywanie zasad, a potem wymaganie, żeby ludzie je przestrzegali. Fajne jest patrzenie, jak mówią ludzie, a potem opracowywanie zasad.

    „posługujesz się poprawną, często literacka polszczyzną”

    Różnie. Znaczy po tatko ma wyższe, matula ma prawie wyższe, więc dialekt „literacki” był moim rodzimym dialektem, tylko nie jestem bucem i widzę, że uprzywilejowanie tego dialektu (więc i moje) jest niesprawiedliwe.

    20/12/2010 o 14:00

  36. @Lady
    „Gdzieś w Twoim wywodzie tkwi błąd. Sam opanowałeś język do perfekcji”

    Dziękuję, ale zdaje się, że „opanowanie języka” ma 3 sensy: „mówienie jak ludzie wykształceni, szczególnie humaniści; „teoretyczna wiedza o języku”; „umiejętność budowania atrakcyjnych zdań”.

    Chodzi mi o to, że: mówienie jak ludzie wykształceni wcale nie jest potrzebne do budowania atrakcyjnych zdań, a zmuszanie ludzi w trakcie kształcenia do porzucania dialektów na rzecz tego jednego dominującego jest krzywdzące dla tych ludzi i zubażające dla języka.

    20/12/2010 o 14:17

  37. ladygaga

    @czescjacek,
    „„opanowanie języka” ma 3 sensy: „mówienie jak ludzie wykształceni, szczególnie humaniści; „teoretyczna wiedza o języku”; „umiejętność budowania atrakcyjnych zdań”.”

    Miałam na myśli to trzecie znaczenie.

    Właściwie to przekonał mnie już Twój komentarz do Luki. Zgadzam się z nim.

    20/12/2010 o 14:30

  38. Gammon No.82

    @czescjacek
    E tam, niby jak. „Będąc młodą lekarką” nie jest brzydkie, „przyszedł do mnie pacjent” nie jest brzydkie, jak niby połączenie jednego z drugim ma być brzydkie.

    MOCĄ EMERGENCJI.

    @ladygaga
    naturalnie jestem opresyjną purystką

    A więc masz zasady purynowe.
    http://farmacja.cm-uj.krakow.pl/~mkz/nukleozydy.pdf

    @Eli Wurman
    Brak zwątpienia to przekonanie.

    Niekoniecznie. Brak zwątpienia może to być również bezrefleksyjność, a wszak ladygaga jest specjalistką od bezrefleksyjności.

    Patrz: „@Gammon, Sprawdź sobie w słowniku znaczenie słowa „bezrefleksyjny”. Więcej się do tego już nie odniosę.”
    W wątku „Honor, odwaga, poświęcenie”, 15/12/2010 o 12:25.

    20/12/2010 o 14:35

  39. @czescjacek: dobra, pokazałeś, że nie zawsze przestrzegasz zasad gramatyki ;)

    20/12/2010 o 14:43

  40. @czescjacek: „3 sensy”

    A gdzie zwykłe zrozumiałe komunikowanie treści.

    20/12/2010 o 14:44

  41. @A gdzie zwykłe zrozumiałe komunikowanie treści.

    Argh, jakże to wieloznacznie zabrzmiało.

    20/12/2010 o 14:52

  42. inz.mruwnica

    @: To oczywiście biurowoklasośrednizm

    Chuja tam. Może z perspektywy kogoś, kto robi językiem. Ja nad swoim językiem mam władzę jaką tylko chcę (oczywiście za wyjątkiem tej całej władzy symbolicznej, której sobie nie uświadamiam, ale o niej przecież nic nie wiem, więc jej nie ma). I nie widzę w tym nic nagannego, żeby bęckować ludzi za niepoprawnizm. Niby dlaczego miałbym oddawać im punkty, które sobie płynami fizjologicznymi wywalczyłem? Bo biedne misie? Wykrajuj mi rzeke.

    20/12/2010 o 15:34

  43. inz.mruwnica

    Twój spamołap mnie nie lubi.

    20/12/2010 o 15:43

  44. @Inz.
    „I nie widzę w tym nic nagannego, żeby bęckować ludzi za niepoprawnizm”

    Ale ale. Jak ktoś ci mówi „Panie inżynierze, przygotowując projekt, przyszedł mejl od zleceniodawcy, że ma być inny”, to mówisz „Hola hola mój panie, tak nie będziemy rozmawiać! Dopóki nie wyrazisz się poprawnie, projekt zostaje bez zmian”?

    Znaczy idzie mi o to, że cała ta poprawność, normy i inne takie to ogromny temat, a nocia się odnosi do jakiejś jednej, konkretnej sytuacji. Oczywiście, że czasem trzeba kogoś zjebać za walkę z językiem polskim, ale ja przynajmniej staram się podejść funkcjonalnie, znaczy: czy dana forma jest nadmiernie złożona, głupia, brzydka, co innego. No i ta opisywana nie wydaje mi się taka, to chyba tylko zasada dla zasady.

    20/12/2010 o 16:24

  45. Negrin

    @czescjacek
    „to chyba tylko zasada dla zasady”

    No właśnie chyba nie do końca. Bo wiesz, niby co to ogółu to Ty masz rację, ale też jest tak, że tu się zderzają idiolekty. W idiolekcie tych, co mieszają użycie imiesłowu, ten imiesłów rzeczywiście jest wielofunkcyjny. Ale np. w moim (i pewnie w Twoim też) imiesłów odnosi się do podmiot i kuniec, no nie? Czyli to nie tyle „zasada dla zasady”, co zasada spisana na podstawie standardowego dialektu j. polskiego – a następnie egzekwowana u wszystkich w sposób wiadomy.

    Przy czym może jeszcze być tak, że osoba mieszająca użycie imiesłowu robi tak dlatego, że ma mniej rozwinięte, że tak powiem, wyczucie bycia zrozumianym. Ona wie, co chce powiedzieć, więc nic dziwnego, że komunikat wydaje się jej zrozumiały. I w tym sensie egzekwowanie „poprawności” jest egzekwowaniem większej zrozumiałości komunikatu. Bo przeciętny człowiek utożsamia „ja rozumiem, co chcę powiedzieć” z „mój komunikat jest zrozumiały”. Dopiero stosunkowo wąska klasa humanistów u władzy traktuje tę drugą płaszczyznę oddzielnie od pierwszej.

    A i jeszcze następna hipoteza: imiesłowy w ogóle są dość ą ę, więc może to jest tak, że samo użycie imiesłowów przez omawianą grupę użytkowników j. polskiego jest w pewnym sensie sztuczne, tj. wyuczone w szkole. Czyli może w „jego” języku byłoby nie: „Idąc przez ulicę, spadła mi czapka”, tylko: „Jak szedłem przez ulicę, spadła mi czapka”. A tym „idąc” to się na słuchał w szkole, więc mu wrosło trochę nie w to miejsce, co trzeba. Znów: taka sobie hipoteza, bo ja badań na ten temat nie widziałem.

    20/12/2010 o 17:09

  46. Gammon No.82

    @Negrin
    Czyli może w „jego” języku byłoby nie: „Idąc przez ulicę, spadła mi czapka”, tylko: „Jak szedłem przez ulicę, spadła mi czapka”.

    Myślę, że nawet „jak szłem przez ulicę”.

    20/12/2010 o 17:21

  47. A zresztą imiesłowy przysłówkowe, zarówno uprzednie jak i współczesne, imiesłowami w zasadzie nie są. Nazywa się je tak na mocy konwencji, dość durnej zresztą. Rzekłem.

    20/12/2010 o 17:27

  48. Szłem ulicą. Co robiący, spadła mi czapka.

    20/12/2010 o 17:32

  49. @nameste

    I see what you did there.

    20/12/2010 o 18:04

  50. @nachasz

    Jeszcze jakiś czas temu miałem w posiadaniu samouczek angielskiego w zeszytach (chyba z 47, z paczek UNRRY?). I tam ten czas z -ing (jak to się, psiamać, nazywa?) był właśnie tak tłumaczony na polski. I’m writing = Jestem piszący.

    20/12/2010 o 18:10

  51. @nameste
    „I tam ten czas z -ing”

    To nie czas, to forma czasownika, z którą mogą być różne czasy. Po angielsku gerund albo ing-form, po polsku forma ciągła.

    „I’m writing = Jestem piszący.”

    Hurm, nie takie głupie może, może wspólne dziedzictwo praindoeuropejskie pomaga w nauce i zrozumieniu? Sporym odkryciem było dla mnie, że po polsku buduje się formy analogiczne do present perfectu i podobnie stosuje: „mam już napisanego prawie całego komcia”. Ciekaw jestem, jak to wygląda historycznie i porównawczo, ale nie na tyle oczywiście, żeby szukać w literaturze specjalistycznej.

    20/12/2010 o 18:29

  52. @cześcjacek
    Hurm, nie takie głupie może, może wspólne dziedzictwo praindoeuropejskie pomaga w nauce i zrozumieniu? Sporym odkryciem było dla mnie, że po polsku buduje się formy analogiczne do present perfectu i podobnie stosuje: „mam już napisanego prawie całego komcia”. Ciekaw jestem, jak to wygląda historycznie i porównawczo, ale nie na tyle oczywiście, żeby szukać w literaturze specjalistycznej.

    Zapytaj Grzegorza Jagodzińskiego.

    20/12/2010 o 18:39

  53. Hurrr. Czemu u mnie nigdy takie flejmy nie?

    Jako jezykoznawca, moge tylko dodac, ze w 8 przypadkach na 10, to ci tzw „purysci” i „grammar nazis” (Norymberga czeka, buce) nieslusznie poprawiaja kogos, kto uzywa alternatywnej poprawnej formy (hallo, ever heard of grammatical variation?) albo kogos, kto uzywa regionalizmow czy dialektu (tu zawsze z dodatkowa bucera ze „JAK KTOS MOWI DO GAZETY TO W STANDARDOWEJ POLSZCZYZNIE WAAAAAAAAAAAAH!!111 BO JA NIE ROZUMIEM”, wyplacz mi rzeke srednikow).

    Paczusie, hiperpoprawnosc tez jest bledem <3; ale purysci oczywiscie wiedza lepiej. Hrrrrr.

    20/12/2010 o 19:07

  54. @astragalizo

    A ten imiesłów z lekarki to w 8/10 czy 2/10?

    20/12/2010 o 19:54

  55. @Nameste
    „A ten imiesłów z lekarki to w 8/10 czy 2/10?”

    Chyba trudno powiedzieć, bo najpierw należałoby zbadać, kto właściwie tak mówi. Also: uważam, że we własnym języku z założenia nie można zrobić błędu.

    20/12/2010 o 20:01

  56. @czesjacek

    Jazsny moze racjęmiał nie Ty chyba wiedziałem czyj? A tamten?

    20/12/2010 o 20:09

  57. @Nameste

    Ale znasz różnicę między językiem naturalnym a takim wymyślonym na potrzeby flejma, nie.

    20/12/2010 o 20:36

  58. @czescjacek

    No tak. Ale desubiektywizacja języka jako nośnika znaczenia (w służbie, tej, no, komunikacji) już umarła, czy jeszcze gdzieś funkcjonuje niszowo?

    20/12/2010 o 20:41

  59. @Ale desubiektywizacja języka jako nośnika znaczenia (w służbie, tej, no, komunikacji) już umarła, czy jeszcze gdzieś funkcjonuje niszowo?

    A to nie wiem, jestem prostym blogerem tylko.
    Ale myślę, że nie ma co wyjeżdżać z desubiektywizacją w służbie komunikacji (cokolwiek by to nie znaczyło) CAŁEGO JĘZYKA , idzie tylko o jakieś marginalne pierdółki przecież. No i jak napisałem w noci, młoda lekarka jest doskonale zrozumiała.

    20/12/2010 o 21:03

  60. @czescjacek

    No i jak napisałem w noci, młoda lekarka jest doskonale zrozumiała.

    Ojej, po paru tysiącach powtórzeń (per capita) jeszcze by tego brakowało, żeby nie była. Ale. Czy Twoi nie łapiący związku via podmiot wiedzą, że to jest/miało-być (niepotrzebne skreślić) śmieszne? I to właśnie jakby ich kosztem? A jednocześnie przez osłuchanie zwiększa (między innymi czynnikami, ofc) ich liczebność, aż do momentu, w którym pada powszechne WTF, z czego tu się śmiać.

    20/12/2010 o 21:23

  61. @Nameste
    A ten imiesłów z lekarki to w 8/10 czy 2/10?

    To nie imiesłów, tylko converbum ^^J

    20/12/2010 o 21:24

  62. @Nachasz

    „jestem prostym blogerem tylko”

    20/12/2010 o 21:38

  63. @nameste
    „aż do momentu, w którym pada powszechne WTF, z czego tu się śmiać”

    No ale nic się wtedy nie stanie, w końcu przyjdzie jakiś Bańko i powie, że już można tak mówić, zerodrama.

    20/12/2010 o 21:42

  64. @czescjacek

    Ja tylko mówię, że argument z obśmiania-X nie jest argumentem za X-em :)

    A jakiś Bańko prędzej powie „lepiej mówić ‚gdy szedłem ulicą, spadła mi czapka”. Hipoteza z funkcjonalizmu.

    20/12/2010 o 21:46

  65. @Nameste

    Przepraszam. Chciałem tylko wyrazić swą niechęć i opór wobec nazywania imiesłowów przysłówkowych imiesłowami. O ile widać ich związki ze słowami, to ww. imiesłowy nie wykazują cech imion. Czy widział ktoś, zeby imiesłów przysłówkowy będąc odmieniał się przez przypadki?

    20/12/2010 o 21:51

  66. @Nachasz

    Aha. Poza nazwą jednak (na której mi wcale nie zależy) to wcale fajne urządzonko językowe, się przydaje.

    20/12/2010 o 21:56

  67. Nie przeczę.

    20/12/2010 o 21:59

  68. A nawet chciałbym mieć do dyspozycji więcej rodzajów tegoż, na dobry początek imiesłowy przymiotnikowe przeszłe czynne.

    20/12/2010 o 22:02

  69. @Nachasz

    Rzuć przykładem ^

    20/12/2010 o 22:20

  70. @Nameste

    Ot na przykład tu o imiesłowie czynnym czasu przeszłego, a tutaj jak to robią Litwini.

    20/12/2010 o 22:36

  71. @Nachasz

    Tak na oko Litwini robią bardziej. Przykład rosyjski pomocny, popieram! (żeby tego imiesłowa u nas też, jakoś)

    20/12/2010 o 22:45

  72. urke.nachalnik

    @”przez taki puryzm nie mamy np. aktorów posługujących się realistycznym dialektem czy nawet, na Boga, gwarą.”

    Zawsze myślałem, że to przez wojnę, że nam Niemcy wybili tych wszystkich Felusiów z Czerniakowskiej etc. ale rzeczywiście, przemoc klasowa jest lepszym uzasadnieniem. Poza tym alienacja języka literackiego, który odrywa się od swoich korzeni i zaczyna ciemiężyć chłopskie dzieci w Świętokrzyskiem jest też ułatwiona przez doskonałą odpowiedniość wymowy i pisowni. W efekcie wszyscy dążą do poprawności i prawie nikt nie mówi swoim własnym językiem tylko jakimś pretensjonalnym telewizyjnym pseudolektem. Jakie to smutne.

    21/12/2010 o 19:24

  73. @urke.nachalnik
    Poza tym alienacja języka literackiego, który odrywa się od swoich korzeni i zaczyna ciemiężyć chłopskie dzieci w Świętokrzyskiem jest też ułatwiona przez doskonałą odpowiedniość wymowy i pisowni.

    Na jakim ty świecie żyjesz, serdeńko?

    21/12/2010 o 19:47

  74. urke.nachalnik

    @Nachasz
    A jest inaczej? Z jakiegoś powodu w UK mają z pińcet dialektów a u nas ich liczba zmierza do zera.

    21/12/2010 o 19:54

  75. @urke.nachalnik
    Zawsze myślałem, że to przez wojnę, że nam Niemcy wybili tych wszystkich Felusiów z Czerniakowskiej etc.

    Za to całkiem dobrze im poszło z użytkownikami jidyszu.

    @urke

    Powiedz to Niemcom albo Hiszpanom.

    @urke

    A zresztą łacina nie uległa dysglosji ze względu na niejednoznaczność ortografii. To samo tyczy się języka arabskiego.

    To znaczy chciałem napisać, że łacina i arabski uległy dysglosji, jednakowoż ortografia odgrywała w tym procesie znikomą rolę. Doczytaj, Urke, w anglojęzycznej wikpedii.

    [Scaliłem 4 komcie – Cześćjacek]

    21/12/2010 o 19:56

  76. urke.nachalnik

    @”Powiedz to Niemcom albo Hiszpanom.”

    Napisałem, że taka jednoznaczność sprzyja zanikowi dialektów a nie, że je koniecznie powoduje. Dodaj do tego migracje powojenne i przemoc feudalną gołodupców o której pisze czescjacek i masz już pełniejszy obraz.

    @łacina

    A to nie jest tak, że ten język znamy tylko w jego zgalwanizowanej literackiej formie więc trudno cokolwiek powiedzieć. Zresztą część różnic (dyftongi) między łaciną klasyczną a średniowieczną można tym właśnie tłumaczyć.

    21/12/2010 o 20:28

  77. @urke
    Napisałem, że taka jednoznaczność sprzyja zanikowi dialektów a nie, że je koniecznie powoduje

    Za mało mam danych by orzekać o korelacji, a co dopiero o związku przyczynowym. Zważ na to, że dialekty mogą różnić się nie tylko na płaszczyźnie wymowy, ale również gramatyki, składni czy też leksyki. Większe czy mniejsze dopasowanie ortografii do wymowy może mieć całkiem znikome znaczenie.

    A to nie jest tak, że ten język znamy tylko w jego zgalwanizowanej literackiej formie więc trudno cokolwiek powiedzieć.

    Na podstawie analizy np. odziedziczonego słownictwa w językach romańskich można coś niecoś powiedzieć o łacinie ludowej.

    21/12/2010 o 20:39

  78. Pingback: Czy ja też mogę powładać językiem? « Κοσμικὴ Καταστροφή

  79. Gammon No.82

    @Czy ja też mogę powładać językiem? « Κοσμικὴ Καταστροφή

    Każdy może, nawet niedrogo wychodzi.

    22/12/2010 o 15:11

  80. AJ

    Abstrahując od głównego tematu notki, w języku polskim imiesłów przysłówkowy współczesny bywa używany w sytuacjach, kiedy „podmioty się nie zgadzają”, czy jak to tam nazwać, i jest to usankcjonowane w słownikach, nie mówiąc już o tekstach i wypowiedziach posługujących się staranną polszczyzną ludzi, nie licząc może największych pedantów. Sama zresztą „ciocia Luca” używa czasem takich konstrukcji, nic jej nie ujmując.

    17/05/2011 o 19:35

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s