Walczę ze złem i zwiększam ilość dobra we wszechświecie.

Archive for Luty, 2011

Paradoks, kurwa

Strasznie lubię wulgaryzmy, bo są oparte na paradoksie: żeby istniał wulgaryzm (jako leksem), musi nie istnieć wulgaryzm (jako realizacja tego leksemu). Żeby słowo „chuj” było oznaczane w słowniku jako „wulg.”, musi być zapisywane jako „ch…”, nieużywane publicznie, a dorośli, jeśli zdarzy im się powiedzieć je przy dziecku, muszą się nawzajem uciszać. Cudne, że właśnie to uciszenie tworzy wulgaryzm: słowo, którego wypowiedzenie nie będzie się wiązało z uciszeniem, przestanie być wulgaryzmem. Jeśli dziecku zdarzy się poznać słowo uznawane za wulgaryzm bez tego kontekstu uciszania, słowo po prostu nie będzie dla niego wulgarne.

Reklamy

Grzeczność a polityczna poprawność

Pojawiła się teza*, że poprawność polityczna jest zupełnie jak grzeczność. Pojawiła się też antyteza, że poprawność polityczna jest zupełnie inna niż grzeczność. A ja mam syntezę.

Rozpatrzmy archetypiczny przykład kogoś robiącego oburzający żart. Jeśli ktoś w archetypiczny sposób pierdnie na głos na uroczystym przyjęciu, obrona „to tylko żart” będzie nieskuteczna – szkoda już została wyrządzona, a goście zniesmaczeni. Podobnie tłumaczenie się z wypowiedzi seksistowskiej, rasistowskiej, antysemickiej, homofobicznej itp., że jest to „tylko żart” misuje pointa: problemem najwyraźniej jest nie tylko sama wypowiedź, ale i jej kontekst oraz skierowanie jej do takich a nie innych odbiorców. W końcu głośne pierdnięcie też może być uznane za przedni żart przez niektórych ludzi w niektórych sytuacjach. Tak więc powierzchownie faktycznie polityczna poprawność jest jak grzeczność.

Ale nie tylko. Z głośnym pierdzeniem raczej nie wiążą się żadne istotne relacje władzy, nie istnieje system dyskryminacji pierdzących** (czy niepierdzących), w ogóle nie jest to problem, nad którym toczyłaby się debata (albo debaty nad którym usiłowano by uniknąć) – zupełnie inaczej, niż w przypadku żartów opartych na uprzedzeniu, które zawsze są świadomym albo nieświadomym zabraniem głosu w debacie nad danym uprzedzeniem.

Synteza jest więc taka, że poprawność polityczna ma strukturę działania zbliżoną do grzeczności, ale ją przekracza; jest grzecznością, ale nie tylko. Yatta!

————

* Soraski za risercz ziemkiewiczowski, nie chce mi się szukać, kto konkretnie takie tezy postawił, ale za wskazanie będę wdzięczny.
** Hmmm (ctrl-f „fart”).


Ludzie bez honoru

Okazuje się, że swoją notką niechcący poruszyłem muły leżące na dnie naszego lewicowego jeziorka. Cóż, sądziłem, że jest to oczko wodne czyste, że nie jesteśmy jak nasi prawicowi nieprzyjaciele. Niestety – myliłem się. To cuchnące, bagniste bajoro. Odrobinę przyzwoitości zachował jedynie Pstraghi, natomiast MRW, WO, Major i Eli okazali się lewicą tylko i wyłącznie farbowaną. Nie spodziewałem się takiej erupcji chamstwa, pogardy i nienawiści wobec zwykłych ludzi, nienależących do ich klasy, jaką zaprezentowali w swoich notkach. Zabolało mnie to po tych wszystkich komciach, jakie w dobrej wierze z nimi wymieniłem. MRW nawet powtórzył wszystkie swoje bluzgi w kolejnej notce!

Panowie! Wstyd. Od dzisiaj nie macie prawa nazywać się lewicą. Przez wiele lat okłamywaliście swoich czytelników i komcionautów. Jesteście bez honoru. Tylko kodeks Bóziewicza na was.