Walczę ze złem i zwiększam ilość dobra we wszechświecie.

Ku nowej etyce pracowniczej

Pracownik powinien uczciwie, wydajnie pracować, nie oszukiwać, nie kraść itede; jednym słowem: dominującą etyką jest terror produktywności. Co i rusz ktoś planuje zrobić dobrze pracodawcom. Pomysł, że firma jest przede wszystkim po to, aby przynosić piniądze swojemu właścicielowi, jest tak dominujący, że często przyjmują go za swój ludzie, którzy wprost tracą na jego realizacji – pracownicy. Ach! Pamiętam przecież, jak studentem będąc, zatrudnionym na bandyckich warunkach – 1800 zł miesięcznie, częściowo na umowę o pracę, której nigdy nie widziałem, częściowo na umowę o dzieło, o którą się nie mogłem doprosić – myślałem, że to super oferta, mogę przecież pracować i to jako tłumacz, a nie przenosiciel pudeł czy coś, gdzieś tak 2003 rok to był – kalkulowałem sobie na kalkulatorku, czy aby mój szef wystarczająco dużo zarabia na mojej pracy. Bo uważałem, że tak powinno być, żeby szef jak najwięcej na mnie zarobił, a mnie coś wtedy skapnie.

Ta etyka jest już dalece niewystarczająca i przynajmniej wśród moich 7% istnieje potencjał niezgody. Tyle, że ta niezgoda zupełnie nie przyjmuje postaci systemowej, a jedynie głupich dosrywanek, czasem nawet śmiesznych, ale żałośnie daremnych: konfekcjonowany cynizm, zgoda na bezsens. Pomyślmy o dzieciach! Musimy coś zarobić, nim całe pokolenie wyrośnie na nihilistów, zdających sobie sprawę z bezsensu praktykowanych idei, nie robiących jednak nic, aby tę praktykę zmienić. Albo idee.

Stąd projekt nowej etyki pracowniczej; nowej-starej, oczywiście, bo to tylko przypomnienie po raz kolejny, że nie każdy będzie przedsiębiorcą: pracownik powinien pracować jak najmniej wydajnie i jak najskuteczniej korzystać z przepisów prawa pracy, dzięki którym może tę wydajność jeszcze dodatkowo obniżyć. Rzecz jasna to ideał: system rynku pracy wymusza istnienie konkurencji między pracownikami; powiedzmy jednak otwarcie, że skuteczna konkurencja polega na sprzeniewierzeniu się etyce pracowniczej, a nie stanowi jej idealną realizację. Pracując mało wydajnie, pomagamy naszym kolegom i koleżankom: mała wydajność to więcej miejsc pracy (bo potrzeba więcej rąk do obrobienia tego samego zagonka) i mniej stresu dla wszystkich. Problemy pracodawcy nie są naszymi problemami; niech nie spędza nam snu z powiek, że projekt nie zostanie zrealizowany na czas: to wina szefa, mógł zatrudnić nam kogoś do pomocy. Nie patrzmy krzywo na koleżanki, które biorą chorobowe na całe 9 miesięcy ciąży, ani na koleżanki i kolegów urywających się na papierosa, spóźniających się, przedłużających przerwę obiadową: oni narażają się dla nas. Jeśli ktoś zasługuje na surową krytykę, to tylko przodownicy, zostający po godzinach i nie żądający za to dodatkowej płacy.

Advertisements

36 komentarzy

  1. ausir

    Hm, a co na to Žižek?

    27/11/2011 o 13:38

  2. Sent from my iPhone?
    Czy jakiegoś innego produktu zbudowanego według takiego etosu?

    27/11/2011 o 15:12

  3. (w ogóle byłaby dosko trollnotka, ale fragment „Problemy pracodawcy nie są naszymi problemami” za bardzo ją zdradza)

    27/11/2011 o 15:12

  4. ważnyprzedsiębiorcazwarszawy

    Otóż tu się muszę w stu procentach zgodzić. Gdy tylko jest możliwość, należy nie pracować. Przykładowo każdy przedsiębiorca, gdy może podjąć kroki, które ułatwiłyby ludziom pracę, albo na przykład poprawiły stosunki w firmie, powinien dać se spokój i pierdolić. Tak samo zresztą pracownicy. Świętym prawem chłopa pańszczyźnianego jest oszukiwać ekonoma i tak samo normalne jest, że ekonom tłucze batem po plecach do krwi. Dawno nie czytałem, tak przemyślanej notki. Jestem pewien, że wspomniany przez współkomentatora Żiżek, również by się z jej wymową zgodził.

    27/11/2011 o 15:22

  5. @ważny
    „Przykładowo każdy przedsiębiorca”

    To w ogóle nie jest notka o tym, co powinien przedsiębiorca.

    „tak samo normalne jest, że ekonom tłucze batem po plecach do krwi”

    Neguję że „się” uzasadnia „jest”.

    27/11/2011 o 15:32

  6. zzabski

    ciekawe! ale niestety prawdziwe. W Dani np. Za rozwozenie czasopis do domu mozna zarobic 9 tys. zl a w polsce z wyzszym wyksztalceniem nie jest sie w stanie tyle zarobic! Chore!

    27/11/2011 o 18:29

  7. softman

    Tekst uznaję za kiepską prowokację i mało udaną próbę włożenia kija w mrowisko… Psychologicznie rzecz jest nierealna, nie dywersyfikuje branży (w tzw. pracy naukowej też tak należy robić?!) do tego propaguje to, z czego my Paliaki jesteśmy jeszcze znani – peerelowski bajzel. Ale, ok.. – rozumiem frustrację obecną sytuacją na tzw. „rynku pracy” i chęć błyśnięcia inteligencją reformatora. Pozdrawiam

    27/11/2011 o 20:23

  8. jm

    Ciekawy model, przyznaję, i całkiem sensowny, ale:
    1. Jego zastosowanie w praktyce spowodowałoby obniżkę płac – bo przy większej ilości pracowników przy takiej samej „produktywności” ich ogółu nie zwiększa się zysk przedsiębiorstwa, czyli nie można utrzymać zarobków na tej samej stopie, co wcześniej.
    2. Ucierpiałyby przede wszystkim małe lokalne przedsiębiorstwa, które i tak ledwo co przędą, a korporacje po prostu przeniosłyby produkcję gdzieś, gdzie etyka pracy jest inna.

    27/11/2011 o 20:41

  9. Pingback: Przygody supersymetrystów w świecie asymetrii | Nieczynne z powodu że zamknięte.

  10. Gammon No.82

    @jm
    1. Jego zastosowanie w praktyce spowodowałoby obniżkę płac – bo przy większej ilości pracowników przy takiej samej „produktywności” ich ogółu nie zwiększa się zysk przedsiębiorstwa, czyli nie można utrzymać zarobków na tej samej stopie, co wcześniej.

    Dotychczasowy model prowadzi raczej do wymuszania większej „produktywności” bez podwyższania płac, w miarę możności obniżania.

    2. Ucierpiałyby przede wszystkim małe lokalne przedsiębiorstwa, które i tak ledwo co przędą, a korporacje po prostu przeniosłyby produkcję gdzieś, gdzie etyka pracy jest inna.

    Najlepiej do KL.

    28/11/2011 o 05:11

  11. @jm
    „bo przy większej ilości pracowników przy takiej samej „produktywności” ich ogółu nie zwiększa się zysk przedsiębiorstwa”

    Ty tu z krainy reaganomics? Obczaj tego zabawnego demota http://10cities10years.files.wordpress.com/2011/09/reaganomics.jpg a potem takie śmieszne wykresiki o zmianie struktury płac różnych warstw w ostatnich 40 latach.

    „Ucierpiałyby przede wszystkim małe lokalne przedsiębiorstwa, które i tak ledwo co przędą”

    Jeśli ich jedynym sposobem istnienia jest łamanie praw pracowniczych, to niech szczezno.

    „korporacje po prostu przeniosłyby produkcję gdzieś”

    Konkurencję na najbardziej dymalnych pracowników zawsze przegramy; jak nie z Chinami, to potem z Etiopią. & chciałbym to zobaczyć, jak taki Axel Springer przenosi do tych tam Chin produkcję Faktu, a Kerfur produkcję supermarketów.

    28/11/2011 o 08:41

  12. @czescjacek
    „Jeśli ich jedynym sposobem istnienia jest łamanie praw pracowniczych, to niech szczezno.”

    Przedsiębiorcy nie tylko łamią prawa, ale psują rynek (rynki).

    28/11/2011 o 08:49

  13. Pracując mniej wydajnie zbliżamy się, z każdym przebimbanym dniem, do naszych kolegów z Zachodu, którzy w oddziałach tej samej firmy za 1/3 tej samej roboty dostają 2/3 więcej kasy, mając czas i pieniądze na kulturę i niespieszne espresso z rana.

    W kuchni u nich słychać „ you cant have enerything mate, but at least the hours are ok”. Z kolei u nas, gdy pracownik zgłasza overload i za krótkie zasoby, słyszy: „wiesz, to jest Europa Centralna. Tu się pracuje inaczej”.

    Zatem każdy pracownik nie dający robić z siebie muła to drobny odpór dany matołom wdrażających te pojebaną filozofię w życie.

    28/11/2011 o 18:14

  14. ramone.alcin

    „Pracując mniej wydajnie zbliżamy się, z każdym przebimbanym dniem, do naszych kolegów z Zachodu, którzy w oddziałach tej samej firmy za 1/3 tej samej roboty dostają 2/3 więcej kasy, mając czas i pieniądze na kulturę i niespieszne espresso z rana. ”

    Pracuje na tzw. Zachodzie. Moj dzien pracy to ok. 8.45 – 18.30. Lunch jem przy biurku.

    Bez pracy nie ma kolaczy, man.

    29/11/2011 o 11:44

  15. @ramone
    Specyfika Twojej porytej branży.

    29/11/2011 o 11:52

  16. Dr Allbahn

    Takie praktyki miałby u nas sens, gdyby nie jeden drobny szczegół: przymusowy ZUS for all.

    Gdy wreszcie będzie możliwość wyboru prywatnego leczenia i towarzystwa emerytalnego, bez dotowania kurewsko nierentownej spółki wskazanej przez państwo, to wtedy ok. A tak to wszyscy się po równo dokładają do tych co wykorzystują ten system do maksimum, jak i do zbędnej masy urzędniczej.

    29/11/2011 o 11:57

  17. @dr allbahn
    chyba nie lałeś; czy zdajesz sobie sprawę, jaki okurwieńczy wzrost kosztów niosłoby za sobą wprowadzenie prywatnego leczenia? weź, to jest tak podstawowa sprawa, że aż wstyd o tym przypominać;

    i nie, przymus lub brak przymusu zus nic tu nie zmienia, tak w’ogle; nie o tym to jest; jak chciałeś ulać sobie nieco neoliberololo pierdolenia, to idź, ja wiem, wytrzep się na jakimś onanistytcznym spotkanku kolibra

    29/11/2011 o 12:15

  18. Dr Allbahn

    Whoa, spokojnie, chyba się nie zrozumieliśmy. Przecież prywatne lecznictwo już jest i jego ceny są już ustalone. Za 50-90 zł miesięcznie prywatna sieć przychodni Cię całuje po stopach. Jak chcesz, możesz sobie dostosować pakiet do twoich potrzeb. Ja np. nie choruję zbyt często, więcej wydaję na dentystę niż na lekarza ogólnego. A w tej chwili muszę płacić 250 zł miesięcznie, tak naprawdę za nic — a to i tak jest zryczałtowana stawka która mi się skończy za jakieś 1,5 roku.

    29/11/2011 o 12:28

  19. ramone.alcin

    @eli

    „Specyfika Twojej porytej branży.”

    Moze dlatego zarabiamy wiecej niz inni.

    29/11/2011 o 12:30

  20. ramone.alcin

    @dr.allbahn

    „a 50-90 zł miesięcznie prywatna sieć przychodni Cię całuje po stopach.”

    Jak bedziesz mial raka jelita grubego, to kopna Cie w d…

    29/11/2011 o 12:31

  21. @ramone
    uważam, że „zarabiamy” jest złym słowem na opisywanie tego, w jaki sposób wchodzicie w posiadanie pieniędzy

    @dr allbhan
    to są wierutne bzdury, zaorane już tyle razy że po prostu wstyd tłumaczyć po raz kolejny

    29/11/2011 o 12:33

  22. Dr Allbahn

    ramone.alcin — ale ja sobie doskonale zdaję z tego sprawę, że poważne operacje to co innego i na to sobie uciułałem co nieco osobno. Jasna sprawa, że jeśli miałbym nagle przejść 10 operacji to stać mnie na maksimum dwie, a potem zdycham, jeszcze nie ten poziom zarobków :)

    29/11/2011 o 12:35

  23. na gówno sobie uciułałeś

    29/11/2011 o 12:39

  24. ramone.alcin

    @eli

    „uważam, że „zarabiamy” jest złym słowem na opisywanie tego, w jaki sposób wchodzicie w posiadanie pieniędzy”

    To se uwazaj, acomito. I tak nic z tym nie zrobisz ;-)

    @dr.allbahn

    „ramone.alcin — ale ja sobie doskonale zdaję z tego sprawę, że poważne operacje to co innego i na to sobie uciułałem co nieco osobno. ”

    Koszt lekow na raka to moze byc wiele tysiecy PLN na miesiac. Zapomnij.

    29/11/2011 o 12:47

  25. @ramone
    w przyszłości jesteście zbędni; wasze zadania totalnie przejmą komputery

    29/11/2011 o 12:59

  26. @Alban
    ” A w tej chwili muszę płacić 250 zł miesięcznie, tak naprawdę za nic”

    Przecież nie za nic, tylko za tych chorych na białaczkę, którym znajoma lekarka po chemoterapii daje pigułeczki po 20 tysi sztuka, o co trochę się ściera z kierownictwem szpitala, któremu bardziej się opłaca potem tych chorych leczyć z komplikacji — częstych, jeśli tej pigułeczki nie dostaną.

    29/11/2011 o 13:05

  27. ramone.alcin

    @eli

    „w przyszłości jesteście zbędni; wasze zadania totalnie przejmą komputery”

    Jakie zadania? Masz chociaz cien bladego pojecia o czym mowisz?

    29/11/2011 o 13:32

  28. @ramone
    Cokolwiek robisz, mam nadzieję, że przyjdą komputery i wyrenderują cię obsoletnym.

    29/11/2011 o 15:24

  29. @ całowanie po stopach za 50-90 / m-c w prywatnej przychodni

    Wake up. Rzeczywistość Lux Medów, etc niewiele odbiega od państwowej służby zdrowia. Kolejki, przepracowani lekarze szarzy na twarzach. Praktyczne zero specjalistycznych świadczeń. W tej sytuacji najlepszym sposobem zadbania o zdrowie i długie życie w tym ochujałym systemie to nie pracować po 12 h dziennie (plus zluzować z używkami, min 7 h snu, ruch, no junk food).

    @ ramone

    Brawurowe! Lunch przy biurku! Może dam ci maila do koleżanki z pracy? Tydzień temu miała termin porodu, ale coś się spóźnia. Dziś wpadła do biura złapać kontakt z bieżączką. Wyjdziecie na kawę, pogadacie o tych, co się opierdalają.

    29/11/2011 o 15:55

  30. ramone.alcin

    @eli.wurman

    „Cokolwiek robisz, mam nadzieję, że przyjdą komputery i wyrenderują cię obsoletnym.”

    Jestes smutnym czlowiekiem pelnym nienawisci.

    Btw, naprawde sadzisz, ze rynek na ktorym panuje Skynet to taka fajna sprawa?

    @bgsh

    „Brawurowe! Lunch przy biurku! Może dam ci maila do koleżanki z pracy? Tydzień temu miała termin porodu, ale coś się spóźnia. Dziś wpadła do biura złapać kontakt z bieżączką. ”

    Po co, zebym mial jej powiedziec, ze jest glupia?

    29/11/2011 o 16:55

  31. @ramone
    Nie wiem czemu podejrzewasz mnie o złe intencje ;_; ja w’ogle wyrażam pogląd, że to komputery i roboty powinny pracować. Marzę o dniu, kiedy każda ludzka praca stanie się zbędna.

    30/11/2011 o 15:09

  32. ramone.alcin

    @eli.wurman

    Jak mysle o tym, co beda wtedy wyprawiac znudzeni ludzie, to cierpnie mi skora.

    30/11/2011 o 19:10

  33. jaja

    „Co i rusz ktoś planuje zrobić dobrze pracodawcom.”

    To jest naprawdę straszne kurestwo, że pracodawca poszedł na rękę:
    „W maju i czerwcu przedszkole już funkcjonowało, ale nie było jeszcze dzieci. Pracownicy przychodzili do pracy, ale nie mieli co robić. Jedna z pracownic zaraz przed rozpoczęciem pracy powiedziała, że jest w ciąży. – Chciałam być fair, więc zmieniłam jej umowę zlecenia na umowę o pracę – opowiada pani Magdalena – i to był mój błąd. Na początku lipca powiedziała, że źle się czuje i poszła na zwolnienie lekarskie.”

    Normalnie TERROR PRODUKTYWNOŚCI!

    „Pomysł, że firma jest przede wszystkim po to, aby przynosić piniądze swojemu właścicielowi, jest tak dominujący…”

    Cóż za głupota! Firma jest przede wszystkim po to, aby przynosić straty swojemu właścicielowi, taki jest dominujący u pajaców…

    …itd, itp pochodne, niewarte literek.

    PS
    Czemu tak pierdolisz głupoty?

    30/11/2011 o 19:54

  34. Posthipster

    @ Czescjacek:Powinieneś pisać w krytyce politycznej zamiast Kapeli.

    ”Ramone.alcin: ”Jak mysle o tym, co beda wtedy wyprawiac znudzeni ludzie, to cierpnie mi skora.”

    A ty co? żadnych zainteresowań? Filmy, muzyka,turystyka,czy co tam zresztą chcesz…

    30/11/2011 o 20:35

  35. wybacz, że pominę główny temat, ale… dlaczego masz tło w serduszka? tu można zmieniać tła?!

    30/11/2011 o 21:20

  36. Jakub

    @eli, @ramone, @Posthipster — no, to jest dość interesujący temat. Czy ludzkość cały czas rozwijałaby się do przodu, gdybyśmy nie musieli nic robić? Czy w każdy dzień czułbyś się wtedy w 100% spełniony? (nie twierdze, że teraz jesteś albo, że teraz jest lepiej) Są w końcu jednostki, które są w stanie same z siebie się za coś zabrać i pracować nad tym, nawet jeśli nie jest to typową, kontrolowaną pracą od 9 do 17. Tacy pisarze, przedsiębiorcy, podróżujący po świecie programiści np.

    A z drugiej strony ciekawe ile osób zaczęłoby popadać w ruinę. Niczego się nie uczyć, bo nie trzeba. Nie uprawiać sportów, bo zadbają o nich roboty i nigdzie nie chodzić, bo przed telewizją jest fajnie poleżeć (sądzę, że jeśli ktoś teraz po pracy ogląda telewizję to gdyby tej pracy nie miał też by marnował czas na jej oglądanie – wymyśliłby tylko inny pretekst niż zmęczenie).

    Tak mi się nasunęło po przeczytaniu „The War of Art” Stevena Pressfielda. (polecam, na Amazonie jest dostępne). Ciekawy temat do napisania własnej książki: co z lenistwem, oporem („Resistance” wg. Pressfielda albo „lizard brain” wg. Setha Godina), kreatywnością, wartością dodaną, nowymi odkryciami itd.

    @eli – ja mam trochę inną nadzieję co do świata robotów. Mam nadzieję, że będą robić wszystkie nudne prace nie wymagające kreatywności, a pisanie opowiadań sf i programowanie (przynajmniej nowych, odkrywczych rzeczy, a nie implementowanie w kółko tych samych algorytmów -> na szczęście istnieje reguła DRY [Don’t Repeat Yourself], więc od razu taka monotonność odpada) zostawią mi, bo to super praca i nie zamierzam jej tak łatwo oddać ;)

    P.S
    Jak dla mnie etyka to tez dbanie o to, aby człowiek się rozwijał i jak najwięcej interesujących rzeczy w życiu doświadczył, a nie zamienił w kanapowego potwora z światopoglądem mniejszym od mojego psa, więc mam nadzieję, że te rozważania pasują do postu ;)

    02/12/2011 o 10:10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s