Walczę ze złem i zwiększam ilość dobra we wszechświecie.

Archive for Grudzień, 2012

Symetryzm revisited

Diagnoza trapiącej mejnstrim choroby symetryzmu i prawdy leżącej po środku ma już parę lat, a mejnstrim ma wciąż na nią wyjebane i nie chce się leczyć. Grałem niedawno w žižuku – grę polegającą na odwróceniu, niczym prawdziwy Žižek, jakiegoś twierdzenia powszechnie uznawanego za prawdziwe i wymyśleniu zabawnego i odkrywczego uzasadnienia dla tego odwrócenia – i zdobyłem dużo punktów, zadając pytanie: a co, jeśli pozorne symetryczne traktowanie prawicy i lewicy, i ustawianie prawdy zawsze pośrodku pomiędzy stanowiskiem prawicy a stanowiskiem lewicy, w istocie służy maskowaniu głębokiej asymetrii w traktowaniu stron sporu politycznego przez mejnstrim?

 

Wyciągnąłem z pawlacza swój Zestaw Małego Freuda, odkurzyłem go i przystąpiłem do działania. Wyszło mi, że w mejnstrimie:

 

Prawica jest jak ojciec. Prawica pilnuje wartości, jest z natury surowa, czasem może z tą surowością przesadza, ale nie można jej mieć tego za złe: tak jest świat urządzony. Prawica obsztorcowuje, napomina, egzekwuje. Wymaga przestrzegania zasad, samodzielności, zaradności. Jeśli sobie nie radzisz, nie pomoże. Jeśli się nie dostosujesz do zasad, to tylko twoja wina. Operuje językiem twardych danych i cyferek. Cała władza jest w jej rękach.

 

Lewica jest jak matka. Jej zadanie to łagodzić surowość prawicy. Jest miła, dobra i łagodna. Przytuli do serca, spróbuje pojednać zwaśnione dzieciątka, pocieszy i pomoże, nawet jeśli to twoja wina. Jest miękka, wszystko wybacza. Operuje językiem miłości i zrozumienia. Nie ma praktycznie żadnej władzy.

 

No i teraz symetryczne ustawienie debaty w różnych sprawach służy nie tyle przyznaniu połowy racji lewicy, a połowy prawicy, ile porównaniu jednej i drugiej z wzorcami męskości i kobiecości. Porównanie to wypada z reguły niekorzystnie dla lewicy: skuteczne działania polityczne mają raczej charakter stereotypowo męski. W polityce lepiej się sprawdza język żądań, a nie próśb; postulowanie zasad, a nie prośby o wyrozumiałość.

 

Dlatego często można spotkać się ze stawianiem lewicy jako zarzutów kwestii, które prawicy uchodzą na sucho: a to że nie jest tolerancyjna wobec wszystkiego (szczególnie wobec braku tolerancji, zamiast wielkodusznie znosić dyskryminację i apelować do serca), a to że żąda pieniędzy (dla pracowników, zamiast zdać się na łaskę właścicieli i apelować do ich serc). To tłumaczy, czemu niezbyt poważna szarpanina z prawicowymi przebierańcami jest ciągle używana jako przeciwwaga dla powtarzanej co roku rozróby z udziałem kilku tysięcy osób i całej wzbierającej brunatnej fali: oto kobieta raz spróbowała być jak mężczyzna; nie można pozwolić na takie przekroczenie.

 

Palikot w wywiadzie, w którym stwierdził, że musi być chamem, spróbował to przełamać; zaczął od tłumaczenia się*.

 

*Proszę bez sporów o to, czy Palikot to prawdziwa lewica; może i nieprawdziwa, ale w mejnstrimie jest lewicą, a inną nie za bardzo mamy.

Reklamy