Walczę ze złem i zwiększam ilość dobra we wszechświecie.

Archive for Marzec, 2015

Czy patriarchat szkodzi mężczyznom?

W tych czasach doszło do zwyrodnienia debaty politycznej – jest wyraźna tendencja do sprowadzania każdego systemowego problemu do poziomu jednostkowego i rozważania, czy jednostka, dzięki swoim talentom i ponadprzeciętnej pracy, może ten problem przezwyciężyć. Takie terminy, jak szowinizm albo seksizm, rozumiemy teraz jako określenia indywidualnej postawy, jakiegoś „nielubienia kobiet”; a tak naprawdę problemem jest patriarchat, czyli cały system organizacji społeczeństwa tak, że kobiety muszą więcej pracować za mniejsze pieniądze, wykonywać więcej prac domowych, mają mniejsze perspektywy awansu i samodzielności oraz są poddawane różnym formom kontroli ze strony mężczyzn i państwa.
Taki system jest korzystny dla prawie* wszystkich mężczyzn: starając się mniej, dostajemy tyle samo albo i więcej. W zamian za mglistą obietnicę wniesienia szafy na czwarte piętro i za istnienie żołnierzy i górników, możemy otrzymywać codzienne usługi – a jeśli z nich zrezygnujemy, to i tak dostajemy punkciki za swoją dobrą wolę (ja np. dostałem parę razy uszanowanko, że się „tak ładnie dzieckiem zajmuję”, a po prostu trzymałem je na rękach czy byłem z nim na spacerze).
Dlatego tak strasznie śmieszą i irytują mnie próby rekrutowania facetów do feminizmu hasłem, że „patriarchat szkodzi też mężczyznom” – no, może jakoś tam szkodzi tym nieszczęsnym górnikom (chociaż pewnie bardziej szkodzi im łamanie praw pracowniczych i przepisów BHP w kopalniach) i żołnierzom (chociaż w czasie pokoju żołnierka to znakomity wybór zawodu dla proletariuszy), ale ogółowi mężczyzn mnóstwo daje. Właśnie dlatego trzeba go zniszczyć, że jest niesprawiedliwy wobec kobiet.
Tak więc: nie wszyscy mężczyźni to szowiniści, ale wszyscy na szowinizmie zyskują kosztem kobiet.
*Prawie – bo z poprawką na mężczyzn transpłciowych i homo- lub biseksualnych, którzy trochę zyskują, a trochę tracą
Reklamy